poniedziałek, 6 lipca 2009

Bulgarski internet

Kilka ostatnich dni spedzilismy na poszukiwaniu internetu. Niestety komputeryzacja w Balcziku jest jeszcze nieco zapozniona. Gdy w koncu udalo nam sie znalezc punkt z internetem to okazalo sie, ze jest tu Linux a konfiguracja uniemozliwia publikowanie zdjec z aparatu.
Niestety nie mozemy tez wysylac juz notek z telefonu.
Idziemy teraz poplazowac, nastepna notka byc moze z Burgas lub z Budapesztu.
Tony

Oboje przerobilismy po jednym dniu lekkiego strucia zoladkowego, poza tym zaczynamy wygladac jak Bulgarzy /opalenizna/, tylko Tony jest troche za wysoki hihihi
Mamy swoja ulubiona knajpke z jedzeniem w ktorej z uporem maniaka jadamy rosol lub rybcie - bo rybcia robi dobrze na wszystko...
Bylismy w Warnie w delfinarium, ja pod cerkwia zrobilam interes zycia - nie pytajcie... W Balcziku wdrapalismy sie na ogromniasta gore i zdobylismy napis Balczik - docenicie ten fakt gdy zobaczycie fotki.
Brumella

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz